Zakazana miłość

05/06/2013 | Autor: | Posted in Uncategorized
na potencje

Osiemnaste urodziny okazały się punktem zwrotnym w naszych stosunkach. Magda była wstawiona i zachwycona adoracją moich kolegów. Kiedy wybiła dwunasta, zaciągnęła mnie do drugiego pokoju. Niczego nie oczekiwałem. Moje pragnienia nie miały erotycznych podtekstów, ale wtedy, w słabym świetle mrocznej lampki, zachwycił mnie blask jej oczu i widok głębokiego dekoltu w różowej sukience.

– Przepraszam, że w ten sposób, ale Ci twoi Tomkowie nie daliby nam spokoju – wyjaśniła. – Dziękuję, że mnie zaprosiłaś. Zabawa jest wspaniała. Widać, nie jestem jeszcze taka stara.

Miałam 29. Zaledwie.

– Życzę Ci wiele szczęścia, spełnienia marzeń, zdania matury i dostania się na wymarzone studia.

Jej bliskość podziałała jak narkotyk. Moje zmysły chłonęły powietrze i światło z nową intensywnością.

– Dziękuję – wymamrotałam i pochyliłam nad jej policzkiem.

Pod drzwiami rozległy się śmiechy i ponaglające okrzyki. Odchyliła głowę. Moje usta trafiły na kąciki jej ust – były miękkie i smakowały szampanem. To był przypadkowy pocałunek, ale żadna z nas nie cofnęła twarzy;

– Dziewczyny! Tort się topi! – zawołał któryś z chłopaków.

Tym razem odskoczyła ode mnie jak oparzona.

– Boże! Co my robimy? – wymamrotała nerwowo.

Cos między nami pękło. Koleżeńska niewinność została sprofanowana. Magda zaczęła mnie unikać. Ignorowała telefony i nieśmiałe próby nawiązania rozmowy. Czułam się upokorzona. Nasze żarty, które wcześniej bawiły klasę, stały się nagle uszczypliwe i pełne wrogości. Dowcipne przekomarzanie się nabrało charakteru otwartej wojny. Wściekałam się i kochałam ją coraz bardziej. Na koniec roku, po akademii, zaniosłam jej kwiaty.

– To nic osobistego – zaznaczyłam, kiedy sceptycznie patrzyła na bukiet róż. – Możesz je wyrzucić do kosza.

Przyjęła wiązankę, pomijając milczeniem mój sarkazm. Była chłodna i oficjalna. To bolało.

– Miłych wakacji – wycedziłam przez zaciśnięte zęby, żeby się nie rozpłakać.

– Poczekaj- chwyciła mnie za łokieć. – Wyjeżdżam dopiero za tydzień. Może wybrałabyś się ze mną na działkę?

– Zadzwonię wieczorem – odpowiedziałam, zdziwiona nagła zmiana jej zachowania.

Rozmowa się nie kleiła ani w samochodzie, ani na miejscu. Patrzyłyśmy na siebie chmurnie, po- dzielone blatem stołu.

– Kocham cię – powiedziałam.

Drgnęła. Twarz miała jeszcze bardziej strapiona niż tamtej nocy, kiedy się pocałowałyśmy.

– Wiem i Bóg mi świadkiem, że nie chciałam do tego dopuścić- . Masz osiemnaście lat i jesteś moją uczennicą

– Zmienię szkołę – zdecydowałam.

– Zwariowałaś?! Rok przed matura? Beatko, nie rozumiem swoich uczuć, ale jedno wiem na pewno – nie wolno mi tego robić.

– Czego? – zdumiałam się. – Pocałowałyśmy się. To wszystko.

– A obiecasz, ze nie posuniesz się dalej? ’

– Jak to ,,posuniesz”’? Masz się za bezwolna ofiarę moich niezdrowych skłonności? – zaatakowałam ją gniewnie.

– Mam się za osobę, która zbyt łatwo ulega twojemu urokowi – wyjaśniła.

– No więc wylądujemy w łóżku – co ,w tym złego?

– Nigdy nie spałam z kobietą.

Dziewczyna – poprawiła się i zaczerwieniła.

– Ja nie spałam z nikim. Chcę to zrobić z kimś, kogo kocham.

A ciebie kocham.

– Jeszcze miesiąc temu odpytywałam cię ze słówek a dziś proponujesz mi seks? – spytała z niedowierzaniem.

– Tak – przytaknęłam i straciłam pewność siebie.

Byłam cnotliwą osiemnastolatką, która nie miała żadnych do- świadczeń erotycznych, poza nielicznymi aktami masturbacji. Nie bardzo wiedziałam, co mogłabym robić z dorosłą kobietą. To znaczy wiedziałam – teoretycznie.

– To nie jest dobra chwila – usłyszałam.

– O ile mi wiadomo – nie mogę cię zapłodnić, więc każdy moment jest odpowiedni – zażartowałam i to rozładowało atmosferę.

– Sama jesteś dziecko – roześmiała się. – Urocze dziecko.

Usiadłam na podłodze i przytuliłam piersi do jej kolan.

– Będę cię mogła pocałować- na pożegnanie? – spytałam, czując, ze dostaję gęsiej skórki. – Tak leciutko. Przecież  wyjeżdżasz na koniec świata.

– Do Francji – sprostowała i dotknęła ustami moich włosów. – A jeśli chodzi o pocałunek…

– Umrę, jeśli się nie zgodzisz – przerwałam jej dramatycznym tonem.

Klęknęłam i dotknęłam warga- mi jej zaciśniętych ust. Walczyła ze sobą kilka chwil, potem je rozchyliła. Dostałam zawrotów głowy. Bałam się, że zemdleję. Nie wiem jak i kiedy, ale znalazłam się nagle między jej udami i gryzłam przez bluzkę drobne piersi. Zaczęłam manipulować przy zapięciu spodni. Uniosła się, bym mogła je ściągnąć. Los dżinsów podzieliła podkoszulka. Nie miała na sobie bielizny. Siedziała na krześle zupełnie naga i tuliła do piersi moją głowę. Pieściłam ustami jej sutki, dotykałam drżącymi rękami rozsuniętych ud. Zapach rozgrzanej skóry odurzył mnie i onieśmielił. W tym miejscu kończyły się moje fantazje erotyczne. Instynktowna poszukałam jej warg.

Magda rozpięła mi koszulę. Poczułam na szyi i piersiach jej dłonie.  Już wiedziałam, co robić. Narastające podniecenie wskazało mi drogę. Dotknęłam palcami jej łona i nacisnęłam. Obie straciłyśmy oddech. Odnalazłam to właściwe miejsce – pęczniejący groszek na szczycie mokrych warg – i poczułam ulgę. Bałam się, że robię coś nie tak, że spłoszę ją swoją niezdarnością, ale wszystko było w porządku. Przejechałam językiem po rowku między piersiami, mostku, brzuchu i wklęsłym pępku. Moje kciuki obnażyły intymne szczegóły jej kobiecości.

Usta objęły łechtaczkę. Zapach seksu zmieszał się z zapachem lasu. Smak ukochanej kobiety pobudził mnie do gwałtowniejszych pieszczot. Na krótką chwilę zagłębiłam palec w mokrym wnętrzu i wtedy wstrząsnął nią potężny dreszcz. Biodra uniosły się W górę i opadły. Kilka ruchów języka dopełniło dzieła. Przytuliłam policzek do jej brzucha. Coś w nim dudniło, jakby miał W środku ruchome części, które pod wpływem rozkoszy odrywały się i spadały.

Magda podniosła mnie z kolan i doprowadziła w kierunku kanapy. Kiedy na niej leżałam, rozebrana i spięta, całowała mnie i dotykała z delikatnością puchu. Drżałam z emocji. Dygotałam i nie mogłam nad tym zapanować. Wszystko było cudownie nierealne. jej palce wsunęły się ostrożnie między moje uda. Serce zdwoiło swoją aktywność. Uśmiechnęła się czule na widok pulsującej wariacko piersi i popatrzyła mi z napięciem w oczy. Jej dłoń poruszała się coraz szybciej, muskała łechtaczkę z nieznośną regularnością. Odruchowo uniosłam biodra, chciałam wchłonąć ją do środka, poczuć jej palce głęboko w sobie.

– Przecież wiesz, że nie mogę – wyszeptała, krążąc opuszkami wokół wejścia do mego ciała.

Przymknęłam powieki. Działo się ze mną coś dziwnego. Przeżyłam orgazm, zanim usta Magdy dotarły do mojego łona.

A więc tak to jest – przebiegło mi przez głowę i poczułam się bezgranicznie szczęśliwa.

– Co ty ze mną robisz? – usłyszałam godzinę później.

Wspięłam się po jej ciele i spojrzałam w ogromne, szare oczy. Były piękne.  Jedyne. Moje.

– Kocham. Nie czujesz? – zażartowałam.

– Boże! Uwiodłam nastolatkę – jęknęła i ukryła twarz w dłoniach.

– Nie uwiodłaś, tylko uszczęśliwiłaś.

– Jesteś moją uczennica.

– Za rok już nie będę, więc nie komplikuj. Dzielą nas tylko twoje studia.

– Kiedy wrócę, musimy o tym poważnie porozmawiać.

Zaczęłam szeptać po francusku, że jest w środku bardzo słodka i że sprawie jej rozkosz, o której nie zapomni do końca życia.

– Bardzo ładnie! – prychnęła z udanym zgorszeniem. – Szkoda, że twoja pilność w nauce języka ogranicza się tylko do takich zwrotów.

Następnego dnia odwiozła mnie pod dom i mocno do siebie przytuliła.

– Napiszę – obiecała. – I uważaj na tych Mazurach.

– W jakim sensie? – spytałam podejrzliwie.

– W każdym. Nie utop się, nie łam nogi i nie daj uwieść  jakiejś instruktorce pływania.

– Coś ty! Przecież kocham ciebie – wyznałam po. raz dwudziesty pierwszy i przelotnie musnęłam palcami jej pierś.

Zaczerwieniła się i wypchnęła mnie z samochodu.

Te dwa miesiące ciągnęły sie w nieskończoność. Nie potrafiłam się z niczego cieszyć. Poganiałam dni. Kazałam słońcu szybciej zachodzić.

Dostałam od Magdy kilka kartek z pozdrowieniami. Pisała, że jest miło, ale nie wyobraża sobie życia poza Polską.

Pierwszego września ruszyłam  galopem do sali gimnastycznej, w której zbierało się ciało pedagogiczne. Po drodze wpadłam na Lilkę, koleżankę z klasy.

– Dlaczego mi o niczym nie powiedziałaś? spytała obrażonym tonem.

– A o czym ci miałam powiedzieć? – zdziwiłam się.-

– O Magdzie, że zrezygnowała z pracy. To prawda, że została we Francji?

Serce mi skamieniało. W jednej chwili stałam się żywym trupem.

W domu czekał na mnie krótki list. „Postaraj się zapomnieć” – napisała. Tylko tyle.

VN:D [1.9.22_1171]
Rating: 7.5/10 (2 votes cast)
Zakazana miłość, 7.5 out of 10 based on 2 ratings
loading...

Autor:

This author has published 36 articles so far. More info about the author is coming soon.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Uwaga! Strona dla dorosłych
Ta strona zawiera opowiadania erotyczne, oraz inne materiały w postaci odnośników do filmów, zdjęć erotycznych i jest przeznaczona tylko dla pełnoletnich. Jeżeli nie ukończyłeś 18 lat, proszę kliknij na odnośnik "Opuszczam stronę" poniżej. Klikając na odnośnik "Wchodzę do środka", oświadczasz, że masz przynajmniej 18 lat i chcesz oglądać mocne treści erotyczne w postaci filmów i zdjęć.